Ostatnie wpisy
Warszawa. Jak dla mnie jest 5 miast w Polsce, gdzie warto jeździć fotografować modernizm - tam gdzie występuje on na najwyższym poziomie: Warszawa, Gdynia, Kraków, Łódź i Katowice. Na samym Klatkowcu rzadko prezentuję takie wnętrza, ale dzisiaj drobna odmiana. Uwielbiam takie wnętrza, gdzie patrząc od dołu właściwie nie widać samej poręczy, a jedynie nakreśloną samą jej linię (o dwóch podobnych przykładach wspominałem tutaj i tutaj). Zwróćcie uwagę także na bardzo nietypowy kształt schodów.

Warszawa. Modernizm. Klatka schodowa.

Siemianowice Śląskie (niem. Siemianowitz). To na dzisiaj przypada wpis numer 600. Jakim cudem się to stało? Sam nie wiem! To w trakcie podroży zrodziło się u mnie zamiłowanie do uwieczniania dawnych sklepów mięsnych. Jest ich coraz mniej i z dnia na dzień kolejne odchodzą w niepamięć. W wielu przypadkach nie są one w żaden sposób chronione prawem - a jak dla mnie powinny być, bo to nasze dobre narodowe i spuścizna po dawnych latach. W końcu takich wnętrz sklepów teraz już się nie robi. Kafle umieszczane w takich sklepach były  najczęściej dzielone na 3 poziome części - ten detal jaki dzisiaj oglądacie - stanowi górny fryz pod samym sufitem.

Siemianowice Śląskie. Secesja. Wnętrze. Kafle w przedwojennym sklepie mięsnym.

Kraków. Miasto witraży - najpiękniejszych w Polsce. W tej kamienicy na klatce schodowej można podziwiać zabytki z polskich miast, w tym m. in. wieże kościoła Mariackiego w Krakowie.

Kraków. Witraż z firmy S. G. Żeleński. Kościół Mariacki. Kamienica. Klatka schodowa.

Łódź. Jedyne takie miasto, gdzie tak wiele "witraży" jest malowanych na szkle. W pewnym sensie jest to na prawdę unikat na skalę kraju. Sami zobaczcie, jak ciekawy to detal. O takich detalach i wielu innych zapewne także będziecie mogli usłyszeć w Łodzi od 5 do 8 października 2017 roku w ramach #detalfest. W programie już widnieje śmietanka polskich blogerów piszących i uwieczniających detale w kamienicach. Przybywajcie, bo na prawdę warto - Klatkowiec też tam będzie!

Łódź. Witraż malowany na szkle.



https://www.facebook.com/events/1204116323048932/?acontext=%7B%22action_history%22%3A%22[%7B%5C%22surface%5C%22%3A%5C%22messaging%5C%22%2C%5C%22mechanism%5C%22%3A%5C%22attachment%5C%22%2C%5C%22extra_data%5C%22%3A%7B%7D%7D]%22%7D

Bytom (niem. Beuthen). To miasto ma swój czar, który warto odkrywać. Tym razem chciałem Wam pokazać fragment malowidła umieszczonego pod samym sufitem w jednej z kamienic. Oto przed Wami dwa tańcujące wśród nenufarów putta. Zobaczcie ile tutaj jest secesyjnych detali.

Bytom. Kamienica. Klatka schodowa. Przedwojenne malowidło z puttami. Secesja.

Kalisz. Taka oto posadzka. Niby typowa, ale jednak nazwiska pojawiają się na tego typu posadzkach bardzo rzadko. Czy jest to nazwisko producenta - być może tak, ponieważ jeszcze w jakimś z miast podobna rzecz wpadła mi w oko. Jedno co wiadomo - posadzka była wykonana w 1912 roku (o czym świadczy data przy wejściu na klatkę), czyli kamienica przetrwała zniszczenia Kalisza w trakcie I wojny.

Kalisz. Przedwojenna posadzka. Klatka schodowa. A. Knoch.

Ruda Śląska. Kolejne miasto na mapie Klatkowca. Ostatnio robiłem podsumowanie i doszedłem w nim, że do tej pory odwiedziłem już 57 przedwojennych sklepów mięsnych (2 z nich udało się zdobyć wczoraj :)). Oto mały detal z jednego z takich wnętrz - dla odmiany pojawiają się tu motywy kwiatów, a nie zwierząt.
Ruda Śląska. Wnętrze przedwojennego sklepu mięsnego. Zabytkowe kafle.

Łódź. Jest to jedna z najpiękniejszych posadzek jakie widziałem przez te lata swoich wędrówek. Cudowny, zwiewny, delikatny, detal z nenufarami. Kwintesencja secesji.

Łódź. Secesja. Posadzka z motywem nenufarów.

Pleszew (niem. Pleschen). Rzecz typowa m. in. dla Portugalii - czyli stosowanie ozdobnych kafli na zewnętrznych elewacjach budynków. W Polsce takie rozwiązanie jest praktycznie nie praktykowane (zapewne m. in. na panujące warunki atmosferyczne). W Pleszewie jednak - ktoś postanowił ozdobić portal wejściowy do kamienicy takim oto cudownym kaflem - widać jednak na nim sporo spękań spowodowanych warunkami atmosferycznymi (tzw. krakelura). 
 
Pleszew. Kamienica. Wejście do klatki schodowej. Secesyjny kafel.

Pleszew. Kamienica. Wejście do klatki schodowej. Secesyjny kafel.
Gorzów Wielkopolski (niem. Landsberg). Każde takie znalezisko cieszy. Zatem i niech Was ucieszy czar tego pięknego secesyjnego witraża.

Gorzów Wielkopolski. Secesyjny witraż z kwiatami.

Warszawa. Lubię takie znaleziska - szczególnie ukryte za zwykłymi drzwiami do windy jak w blokach z czasów późniejszego PRLu. Zastanawiam się tylko, czy kabina windy jest przedwojenna, czy jednak pochodzi z lat 40/50-tych. Na pewno nietypowe są przeszklone drzwi we wnętrzu kabiny, czy liczba luster, co może wskazywać, że jest jednak przedwojenna.

PS. Urzeka mnie ten kaloryfer widoczny na klatce - umieszczony pod kątem 45 stopni (by życie nie było zbyt prostym) :)

Warszawa. Kamienica. Klatka schodowa. Wnętrze. Winda.
Warszawa. Kamienica. Klatka schodowa. Wnętrze. Winda.

Nowy Sącz. Ciągle w to nie mogę uwierzyć, ale jak dobrze liczę, jest to miasto numer 100, do którego zapraszam Was na łamach Klatkowca (choć w zbiorach jest już 135 miast). Tak więc na dzisiaj pewna perełka w postaci przepięknej secesyjnej mozaiki odnalezionej w Nowym Sączu. 

Nowy Sącz. Secesja. Mozaika.

Świętochłowice (niem. Schwientochlowitz). Prawdę powiedziawszy to miejsce nie było celem wyprawy do Świętochłowic, jednak jak już poświęciłem czas na dojazd do tego miasta - to spacer po kamienicach też musiał się odbyć. Nie spodziewałem się jednak, że natrafię w nim na pozostałości po windzie. Część z Was zapyta się - jakie pozostałości!? Jednak sposób montażu siatki w środku klatki schodowej jednoznacznie wskazuje - tu była winda! Ile tego typu rzeczy zostało zdemontowanych po II wojnie światowej - nikt nie wie.
Świętochłowice. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Pozostałość po windzie.

Świętochłowice. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Pozostałość po windzie.
Gliwice (niem. Gleiwitz). Klatki bywają kwadratowe, ale są one dosyć pospolite - to i po co każdą jedną fotografować. Ja wolę jednak zdecydowanie te okrągłe, czy trójkątne :) Natrafiłem zaledwie na kilka takich. Oto przykład takiej dosyć minimalistycznej trójkątnej klatki w Gliwicach (o innej takiej w Bytomiu wspominałem tutaj).

Gliwice. Kamienica. Trójkątna klatka schodowa.

Warszawa. Wszystkim osobom poniżej 18-go roku życia w tej chwili już podziękujemy. Choć w tych czasach nawet już wieczorynki o 19-tej brak - takie dziwne czasy, a nagość jest rzeczą powszechną - nawet w mediach. Ciekawe jaki odbiór tego oto kafla był 100 lat temu - no taki, że komuś widać jednak zależało na ocenzurowaniu jego treści ;)

Warszawa. Secesja. Przedwojenny kafel z kobietą wynurzającą się z morza.

Prudnik (niem. Neustadt). Parafrazując klasyka: Koko koko - Prudnik spoko :)

Prudnik. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Kogut.

Prudnik. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Kogut.

Krotoszyn (niem. Krotoschin). Dla mnie to miasto jest bardzo dużym zaskoczeniem - bo we wnętrzach kamienic tkwi tutaj sporo ciekawostek. Jednak na początek pokażę Wam detal dobrze znany - witraż będący wystrojem ratusza - a dokładniej klatki schodowej. Początek tego budynku datuje się na 1689 rok, jednak w latach 1898–1899 przechodził gruntowną przebudowę. Zapewne wtedy został wykonany witraż widoczny na zdjęciu, na co wskazuje jego forma. Drobną ciekawostką jest tutaj sygnatura: "Polichromia Poznań". Związana jest ona przypuszczalnie z renowacją witraża, która - jak wskazuje sygnatura - była przeprowadzona w 1938 roku (warto dodać, że firma ta działała w Poznaniu w latach 1912-1948). Czy w trakcie renowacji dokonano jakiś zmian w wyglądzie witraża, chociażby zacierające ślady związane z zaborami - trudno powiedzieć. Może ktoś z Was zna bardziej szczegółową historię i zechce się nią podzielić?

Krotoszyn. Ratusz. Witraż. Herb miasta. Polichromia Poznań.

Krotoszyn. Ratusz. Witraż. Herb miasta. Polichromia Poznań.

Zgorzelec (niem. Görlitz). Kolejny witraż znaleziony w Zgorzelcu. O innych możecie poczytać tutaj.

Zgorzelec. Kamienica. Witraż.

Kamienna Góra (niem. Landeshut). Wyprawa do tego miasta była przeze mnie planowana od 2 lat. W końcu jakiś czas temu udało się to zrealizować, choć było to dosyć karkołomne zadanie, chociażby ze względu na brak bezpośredniego dojazdu koleją. Na miejscu okazało się, że miasto kryje w sobie masę ciekawych wnętrz i nie raz będę je Wam pokazywał. Przygodę zaczynamy z posadzką - jedyną taką jaką widziałem podczas swoich podróży. Wzór jest złożony aż z 36 płytek!

Kamienna Góra. Kamienica. Klatka schodowa. Posadzka.

Kamienna Góra. Kamienica. Klatka schodowa. Posadzka.
Poznań (niem. Posen). Jeden z wielu przykładów ukrywania przez lata prawdziwego bogactwa kamienic. Ile jeszcze tego typu rzeczy wyjdzie podczas remontów? Ile z tego typu detali zostanie na powrót odnowionych? Ile tego typu detali zostało bezpowrotnie zniszczonych? Na te pytania odpowiedzi niestety nie znam...

Poznań. Odkrywki konserwatorskie. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Malowidło.

Szczecinek (niem. Neustettin). To jak dla mnie najpiękniejszy secesyjny piec kaflowy jaki widziałem do tej pory. Dla takich detali warto przemierzać całą Polskę! A może w Waszych domach znajdują się podobne cuda i chcielibyście się nimi pochwalić?
Szczecinek. Secesja. Piec kaflowy z pejzażem.

Szczecinek. Secesja. Piec kaflowy z pejzażem.

Szczecinek. Secesja. Piec kaflowy z pejzażem.

Kielce. Piece kaflowe poza muzeami rzadko się widuje. Tym bardziej się cieszę, że mogę je Wam pokazywać - takie piece ze zwykłych wnętrz. 

Kilka innych przykładów pieców kaflowych znajdziecie tutaj.

Kielce. Piec kaflowy w kamienicy.

Kielce. Piec kaflowy w kamienicy.

Szczecin (niem. Stettin). Dzisiejsza notka będzie odmienna niż pozostałe na Klatkowcu. Tak jak w poprzednim wpisie wspominałem - wczoraj Klatkowiec zagościł w Szczecinie. Główne 2 cele wyjazdu zostały osiągnięte. Uśmiech na twarzy pojawiał się tego dnia na twarzy Klatkowca kilka razy. W końcu po to Klatkowiec jeździ - by ten uśmiech się pojawiał jak najczęściej. Dzień należał do męczących - po wielu godzinach na nogach - przyszło zasiąść w pociągu do Poznania. Pociąg ładny, niskopodłogowy, klimatyzowany. Wybija 18:25, słychać zapowiedź obsługi pociągu - 87306 gotów do odjazdu. Pociąg rusza...po chwili jednak czuć bardzo silne hamowanie. Pociąg staje, słychać rozmowy obsługi pociągu - coś się stało na torach. Po kilku minutach okazuje się, że na tory weszła pewna starsza pani, ubrana w same majtki i stanik. Niestety do owej pani chyba nie dotarła informacja o tym, że przechodzi przez tory kolejowe (pani była pijana). Pech chciał, że pociąg nieznacznie przyhaczył panią. Obrażeń większych brak....jednak załoga pociągu podejmuje decyzję o wszczęciu procedury. Od tego momentu pociąg 87306 stoi. I to stoi tak feralnie, iż blokuje cały ruch do i ze stacji Szczecin Główny. Po 40 minutach od zdarzenia pojawia się pogotowie oraz Służba Ochrony Kolei. Spisują zeznania, zabierają panią w odpowiednie miejsce i odjeżdżają. Słychać komunikat od dyżurnej ruchu - można jechać. Zostaje wydany komunikat: 87306 gotów do odjazdu. Pociąg rusza. Pokonuje 100 metrów i słychać komunikat - odwołanie zgody na dalsza jazdę. Okazuje się, że na miejsce musi przyjechać policja (nasza wspaniała policja). Panowie policjanci mają jednak problem ze znalezieniem pociągu (tak trudno go przecież odnaleźć we własnym mieście). Na miejsce przybywają po około 40 minutach od odjazdu karetki. Niestety  - panowie potraktowali zdarzenie - jak wypadek śmiertelny. Kolejne minuty mijają. W tym czasie wznowiono jednie częściowo ruch do stacji Szczecin Główny. Po kolejnych kilku minutach przejeżdża kolejny patrol - prawie potrącony przez pociąg TLK jadący do Szczecina... Wchodzą do pociągu...słychać komentarze załogi pociągu o całej sytuacji (przez grzeczność nie zacytuję...). Przyjazd 2 ekip to za mało. Pociąg musi nadal stać (i inne na stacji Szczecin Główny), bo nie ma ekipy z aparatem fotograficznym (buahaha - w dobie komórek). Niebywałe - łącznie przyjechały 3 albo 4 patrole. Całość zdarzenia zakończyła się po 2 godzinach. W tym miejscu każdy dalej sobie skomentuje zaistniałą sytuację, a ja osobiście dedykuję panom policjantom 2 mądre sowy, które można znaleźć na klatce jednej ze szczecińskich kamienic. 

Szczecin. Kafel. Sowa.

Szczecin (niem. Stettin). Takie znaleziska są na wagę złota.  Tutaj mamy do czynienia z kaflem wytworzonym właśnie w Szczecinie. Jeżeli dobrze widzę widnieje tutaj napis: "Palman & Keltz". Warto także zwrócić uwagę na niemiecki adres firmy: Stettin König-Albertstrasse 43 (obecnie ulica Śląska). Sam kafel stanowił element wyposażenia danego sklepu mięsnego. PS. Trzymajcie kciuki za jutrzejszą wyprawę Klatkowca do Szczecina!

Szczecin. Przedwojenny sklep mięsny. Kafel. Palman & Keltz Stettin.

Grudziądz (niem. Graudenz). Był maj, Anno Domini 2017. Maj miał przynieść wyjazd do Krakowa. Maj jednak okazał się kapryśny pod wieloma względami. Takim oto zrządzeniem losu - zamiast w deszczowym Krakowie - znalazłem się ponownie w Grudziądzu (i było słonecznie). Oczywiście sfotografowanie tego detalu nie było celem wycieczki. Jednak dzięki ogromnej uprzejmości właściciela mieszkania mogę Wam tak piękny i rzadko pokazywany element wyposażenia  zaprezentować. Każdy sobie pomyśli - kaloryfer, jak kaloryfer, ale jednak z takimi zdobieniami teraz już się takich nie robi.

Grudziądz. Kamienica. Wnętrze. Secesja. Kaloryfer.

Grudziądz. Kamienica. Wnętrze. Secesja. Kaloryfer.

Kraków. Takiego odkrycia w Krakowie Klatkowiec się nie spodziewał. Ogólnie wzory kafli jakie pojawiają się na terenach dawnej Galicji są odmienne od tych z innych zaborów - za zwyczaj bardziej proste. Tutaj jednak na 100% kafle są wyprodukowane w jednej z fabryk niemieckich. Bardzo podobne kafle z nenufarami można znaleźć także w Poznaniu.


Łódź. Secesja jakiej mało - istna jej kwintesencja! A to tylko zwykła kamienica i to tylko szybka nad drzwiami wejściowymi do mieszkania. Ot sobie szybka... To właśnie takie rzeczy sprawiają, że Klatkowiec nadal jeździ po Polsce i poszukuje. Przy okazji - Klatkowiec z chęcią poopowiada o takich znaleziskach na żywo, więc jak organizujesz jakieś wydarzenie, to napisz do Klatkowca - może i w Twoim mieście się pojawi :)

Kamienica. Secesja.

Świdnica (niem. Schweidnitz). Takich cudów w mieście tej wielkości jak Świdnica się nie spodziewałem. Tym większe podziękowania dla informatorki :) Jak widzicie zachowała się w tym mieście winda (co prawda nieczynna, ale jednak coś się ostało). Na wejściu do niej widnieją 2 oryginalne tabliczki z których można dowiedzieć się, że wyprodukowana została w firmie J. Schammel z Wrocławia (niem. Breslau) w 1913 roku. W sumie to jedna pozostałość po tej firmie jaką widziałem do tej pory w kamienicach (podobno firma ta kiedyś produkowała także magle).

Świdnica. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Przedwojenna winda. J. Schammel Breslau.

Świdnica. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Przedwojenna winda. J. Schammel Breslau.

Gliwice (niem. Gleiwitz). Rzecz iście unikalna - przedwojenna tapeta. Jeszcze bardziej unikalna z innego powodu - bo idealnie widać, jak wyglądała przed zamalowaniem farbą, a to ze względu na to, że akurat w tym fragmencie brakowało listewki. Takich tapet we wnętrzach klatek schodowych jest jak na lekarstwo - widziałem ich dosłownie kilkanaście w całej Polsce.

Gliwice. Kamienica. Klatka schodowa. Przedwojenna tapeta.

Bydgoszcz (niem. Bromberg). Takie miasto niedoceniane przez pasjonatów architektury wnętrz. I błąd - o czym nie raz się przekonałem! Przed wami fragment secesyjnego malowidła (tym razem z postacią wędkarza), jakie można zobaczyć na suficie jednej z setek klatek schodowych w tym mieście. O innych tego tupu znaleziskach wspominałem także tutaj, tutaj, tutaj i tutaj. A jest ich o wiele więcej i na pewno do nich jeszcze powrócę.

Bydgoszcz. Secesja. Klatka schodowa. Kamienica. Art nouveau. Malowidło z wędkarzem.

Bytom (niem. Beuthen). Na punkcie przedwojennych sklepów mięsnych w sumie można rzec śmiało - mam "świzia". Udało się ich odnaleźć i sfotografować około 50-ciu, ale to na pewno nie koniec. Oto przed Wami kolejne takie wnętrze na łamach Klatkowca. Tym razem mowy o laniu się krwi i rzucaniu mięsem nie będzie. Będzie to rzeźnik w wersji vege zgodnie z duchem lat. Jak widać na zdjęciach odsłonięta jest tylko i wyłącznie dolna okładzina. Góra została zasłonięta tapetą, jednak w dwóch miejscach przyuważyłem wystające spod niej płytki - jedna z nich została wprawiona jako uzupełnienie tej dolnej okładziny. Dla przypomnienia - takie same płytki pokazywałem w sklepie w Ostrowie Wielkopolskim, o czym pisałem tutaj.

Bytom. Kamienica. Przedwojenne wnętrze sklepu rzeźnickiego z oryginalnymi kaflami.

Bytom. Kamienica. Przedwojenne wnętrze sklepu rzeźnickiego z oryginalnymi kaflami.

Lublin. Mówiąc o posadzkach nie można zapomnieć o jednym z głównych ich producentów, czyli firmie Dziewulski i Lange z siedzibą w Opocznie. Sygnałem rozpoznawczym firmy jest gwiazda z kropką w środku - często mylona z symboliką żydowską.

Lublin. Posadzka. Dziewulski i Lange Opoczno.

Warszawa. Zdjęcie dosłownie świeżutkie, bo dosłownie sprzed kilku dni - tak - Klatkowiec nawiedził stolicę. Jak już nawiedził, to przy okazji natrafił na posadzkę z sygnaturą: Joseph Szpak Varsovie. Urokliwe :)

Warszawa. Przedwojenna posadzka z sygnaturą zakładu Joseph Szpak Varsovie.

Kraków. Jest to jedno z nielicznych miast, gdzie można spotkać w świeckich obiektach detale związane z kultem religijnym. Oto jeden z takich przykładów umieszczony w tzw. nadświetlu, czyli w przestrzeni nad drzwiami wejściowymi do kamienicy. Sam witraż pochodzi z pracowni S. G. Żeleńskiego, o której już kilka razy wspominałem na łamach Klatkowca. Wykonany został w 1937 roku.


Ziębice (niem. Münsterberg). Symbolika przedstawiona na tym przedwojennym witrażu jest wręcz ujmująca, a związana jest z instytucją miejskiej kasy oszczędnościowej. Jak widać od najmłodszych lat mają nas w swojej opiece... Do serii tych witraży jeszcze na łamach Klatkowca postaram się powrócić.

Ziębice. Przedwojenny witraż.


Jawor (niem. Jauer). Jak kiedyś wypatrzyłem w internecie zdjęcie tych kafli pomyślałem sobie, że i ja powinienem je odnaleźć. Od myśli do realizacji czas był wyjątkowo długi - bo ponad 2 lata, ale jednak się udało. Jak dla mnie jest to jeden z najpiękniejszych wzorów secesyjnych kafli jakie widziałem w polskich miastach. O podobnych kaflach wspominałem także w jednym z wpisów ze Słupska.

Jawor. Kamienica. Secesja. Kafel.

Łódź. Cały czas na łamach Klatkowca wspominam, że o windach, szczególnie tych przedwojennych, mówi się niewiele. O tych z Łodzi mówi się jeszcze mniej. Dzisiaj pierwsza z nich - wyprodukowana w firmie Romana Groniowskiego w Warszawie. Sama firma istniała od 1902 roku jako Warszawska Fabryka Dźwigów "Flohr", natomiast w 1923 roku została nabyta przez Romana Groniowskiego. Spółką akcyjną stała się dopiero w 1931, stąd wiemy, że przedstawiana winda pochodzi z późniejszego okresu. Samo urządzenie obecnie jest wyłączone z eksploatacji, jednak oryginalna kabina nadal tkwi w szybie windowym. Zaglądając przez szybkę widać, że jest w całości drewniana z rozkładaną ławeczką na 1 osobę.

Łódź. Przedwojenna winda z ławeczką wyprodukowana przez firmę Romana Groniowskiego z Warszawy.

Łódź. Przedwojenna winda z ławeczką wyprodukowana przez firmę Romana Groniowskiego z Warszawy.