Ostatnie wpisy
Białogard (niem. Belgard). Dumny jak paw! Choć wyraz twarzy ma bardziej zbliżony do Angry Birds.

Białogard. Kamienica. Detal architektoniczny. Paw.

Olsztyn (niem. Allenstein). Kafle, jak to kafle - są ich dziesiątki w kamienicach. Jednak tego wzoru nigdzie indziej nie spotkałem - i to w moim ulubionym kolorze butelkowym. Tak więc czas i te Wam pokazać.

Olsztyn. Kafle.

Świdnica (niem. Schweidnitz). Czasami bywa tak, że coś mi w głowie podpowiada - tam musi się coś kryć. Czasami to załamanie światła powoduje, że widzi się rzeczy - które po otwarciu drzwi - o dziwo okazują się prawdą. A widzi się takie właśnie oto rzeczy. To co widzicie stanowi tylko 1/5 całego sufitu - kolejną jego część - tą większą i ciekawszą pokażę za czas jakiś :) Smakujcie i delektujcie się tym widokiem!

Świdnica. Kamienica. Klatka schodowa. Historyzm. Malowidło.

Przemyśl. Jak widać w tym mieście szczególną wagę przywiązuje się do przedwojennych posadzek. Mieszkańcy - by jeszcze więcej czasu spędzać w ich najbliższym otoczeniu - przygotowali sobie nawet specjalne miejsce z poduszeczką. BRAWO!

Przemyśl. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Posadzka.

Łódź. Klatkowiec ostatnio ma fazę - można ją określić mianem - parcia na szkło. Tylko tym razem trzeba to odczytywać bardzo dosłownie - po prostu - Klatkowiec ma parcie na witraże. A dlaczego? Przecież patrząc na statystyki strony - budzą one wyjątkowo małe zainteresowanie! - jednak jest ich niewiele, a ich ulotne piękno urzeka. I co może jeszcze ważniejsze - są bardzo rzadko pokazywane. Oto fragment jednego z łódzkich witraży z ptakami i kwiatami (no - kwiatem - ale tylko w liczbie mnogiej lepiej pasowało do rymu).

Łódź. Witraż.

Słupsk (niem. Stolp). Niespodzianek ze słupskich kamienic ciąg dalszy. Idę ulicą, uchylone lekko drzwi, zatem zaglądam do wnętrza. Rozglądam się po przedsionku, nowa posadzka, nowe kafle na ścianach, wszystko pomalowane piaskową farbą. Myślę sobie nic tu po mnie. Coś jednak przy wyjściu zwróciło moją uwagę. Oto drobny (bo wielkości kartki A4) detal zamieszczony na suficie. Ja cały czas powtarzam jedno - o gustach się nie dyskutuje - ja akurat takiego malowidła nie chciałbym w swojej kamienicy (której w sumie raczej nigdy nie będę posiadał ;)). Liczy się jednak fakt, iż uchował się on tam przez tyle lat. I warto myślę go pokazać. I myślę też - że do Słupska z chęcią raz jeszcze wrócę - bo to fajne miasto.

Słupsk. Kamienica. Klatka schodowa. Malowidło z kupidynem.

Kraków. Klatkowiec ma pociąg do witraży - z resztą do pociągów też. Jest to kolejny przykład pojawienia się motywu kolejarskiego na jaki natrafiłem podczas swoich podróży - oczywiście realizowanych pociągiem (o innym wspominałem tutaj).



Opole (niem. Oppeln). O przedwojennych windach mówi się mało. Z dnia na dzień wymieniane są na nowe urządzenia. Wśród przedwojennych wind jest jeden wyjątkowo unikalny typ (jak na Polskę) tj. winda paciorkowa (tzw. paternoster) - stosowana najczęściej w budynkach użyteczności publicznej. Do tej pory przetrwało 6 takich urządzeń (5 z nich udało się już Klatkowcowi odwiedzić). Dzisiaj pokazuję Wam drugą taką windę - i to drugą z Opola (o pierwszej wspominałem tutaj). Winda ta nie posiada żadnych przycisków z piętrami - jest w ciągłym ruchu i wsiada się do niej "w biegu". Tytuł tego wpisu jest trochę przewrotny - bo w przypadku tej windy po osiągnięciu niebios po chwili - bez wysiadania - można znaleźć się w piekle ;)


video

Gliwice (niem. Gleiwitz). O witrażach z gliwickich kamienic jeszcze na Klatkowcu nie wspominałem - a są one ciekawe. Na początek mam taki przykład secesyjnych witraży umieszczonych w nadświetlu.

Gliwice. Kamienica. Klatka schodowa. Secesja. Witraż.

Wronki (niem. Wronke). Kolejne miasto odwiedzone przez Klatkowca - i to już w 2017 roku. Całość wyszła kompletnie spontanicznie, więc miałem dosłownie 1,5 godziny na szybki marsz po mieście. Jednak i nawet w tak krótkim czasie, i przy zapadającej nocy, udało się znaleźć coś ciekawego. Oto przed Wami witryna sklepowa. Zachowana jak z czasów przedwojennych. W dodatku widać na niej tabliczkę z wykonawcą z następującym napisem: "Ferdinand Bendix Söhne Aktienges. für Holzbearbeitung Landsberg". Tym samym wiemy, że została wytworzona w zakładzie znajdującym się na terenie obecnego Gorzowa Wielkopolskiego (niem. Landsberg).

Wronki. Przedwojenna witryna sklepowa. Ferdinand Bendix Söhne Aktienges. für Holzbearbeitung Landsberg

Wronki. Przedwojenna witryna sklepowa. Ferdinand Bendix Söhne Aktienges. für Holzbearbeitung Landsberg

Wrocław (niem. Breslau). Czasami się zastanawiam, czy nie powinienem zmienić nazwy bloga z Klatkowca na Kaflowca ;) Wrocław zdecydowanie jest istną kopalnią takich motywów - jest u chyba największa ich liczba jeśli chodzi o miasta w obecnych granicach Polski. Te akurat są dosyć nietypowe ze względu na fakt, iż nie są zamknięte w kwadracie i jeszcze co ciekawsze - zostały zestawione - podwójnie.

Jeżeli macie ochotę zobaczyć inne przykłady kafli znalezionych przez Klatkowca, to zajrzycie tutaj.

Wrocław. Okładzina ceramiczna. Kafle. Kamienica. Secesja.

Rzeszów. Proszę - wybaczcie mi kilka dni milczenia, jednak wysiłek włożony w przygotowanie weekendu z Klatkowcem spowodował u mnie lekkie przemęczenie (choć mam nadzieję, że goście będący na prelekcjach byli zadowoleni). Tak na prawdę teraz dopiero wracam do żywych. Zatem teraz jako w miarę żywa osoba z wielką chęcią przespacerowałbym się po takim posadzkowym dywanie jaki udało mi się odnaleźć w Rzeszowie!

Rzeszów. Kamienica. Klatka schodowa. Przedwojenna posadzka.

Rzeszów. Kamienica. Klatka schodowa. Przedwojenna posadzka.

Ostrów Wielkopolski (niem. Ostrowo). W tej klatce odnalazłem niemałą niespodziankę. Po wstępnym rekonesansie stwierdziłem, iż nic tam ciekawego nie ma - jednak po bliższym przyjrzeniu się - pod samym sufitem odnalazłem 2 malowidła. Tutaj nastąpiło ogromne zdziwienie na mojej twarzy (tzw. efekt "wow"). Mówię sobie w myślach - przecież ja ten obraz kojarzę z przedwojennych widokówek z Ostrowa. Rzeczywiście potwierdzenie odnalazłem na tej widokówce. Malowidło przedstawia przedwojenny - istniejący w latach 1782-1906 - kościół parafialny, który został rozebrany, ponieważ okazał się zbyt mały, w stosunku do liczby wiernych. W jego miejsce powstała obecnie istniejąca neogotycka konkatedra.


Legnica (niem. Liegnitz). To zdjęcie niech będzie zaproszeniem na spotkanie w ten weekend z Klatkowcem, które odbędzie się w Poznaniu, o czym wspominałem tutaj. Tego typu pozostałości w poznańskich kamienicach jest jeszcze sporo i z wielką chęcią je przed Wami odkryję. Kto będzie? No kto?

Legnica. Secesja. Witraż.

Łódź. Można śmiało powiedzieć - jedno z najbardziej "witrażowych" miast w Polsce. Ich bogactwo jest zdumiewające - pochodzą z bardzo różnych zakładów. Oto przed Wami jeden z mniej znanych witraży - rzadko pojawiający się w opracowaniach. Projektantem był Jan Sliwiński, a wykonany został w słynnym zakładzie S. G. Żeleński w Krakowie w 1938 roku, o czym świadczą umieszczone na nim napisy. Na pewno na Klatkowcu będę powracał do arcydzieł z tego zakładu, których oczywiście najwięcej można odnaleźć w samym Krakowie (o jednym z nich wspominałem tutaj).

Przy okazji wszystkie osoby zainteresowane witrażami zapraszam 25 lutego do Poznania, gdzie pokażę prezentację o poznańskich witrażach (i nie tylko) - temacie bardzo słabo rozpoznanym, do którego dokumentację Klatkowiec zbierał prawie 10 lat (szczegóły tutaj).

Łódź. Witraż.S. G. Żeleński Kraków.


W ramach dwudniowego zakończenia wystawy "Ogrzej mnie" (w której także Klatkowiec bierze udział ze swoimi zdjęciami) zapraszam na poznański weekend z Klatkowcem (25-26.02.2017), czyli spotkanie z pięknymi i jakże mało poznanymi wnętrzami kamienic w Polsce. Kafle, witraże, kręcone żeliwne schody, przedwojenne windy... to właśnie w ramach 2 prezentacji odkryjesz skarby, jakie ukryte są w głębi kamienic:
 
25.02.2017: Witraże w poznańskich kamienicach. Umierające piękno? (PREMIERA)
 
26.02.2017: Klatkowiec. Najpiękniejsze wnętrza kamienic w Polsce. (wykład wcześniej prezentowany w CKZ Poznań w ramach tygodnia z architekturą)

W ramach weekendu będzie także można zwiedzić wystawę zdjęć oraz detali architektonicznych zgromadzonych w FOTOAtelier Macieja Krajewskiego vel Łazęgi Poznańskiego (jego stronę znajdziecie tutaj)

Przybywajcie tłumnie!

Weekend z Klatkowcem w Poznaniu 25-26.02.2017.

Poznań (niem. Posen). Czasami Klatkowiec ma okazję zajrzeć w miejsca mniej dostępne. Tak było w tym przypadku. W tym mieszkaniu trwają obecnie prace konserwatorskie. Tym samym poczynione zostały odkrywki i jak widać ich efekt jest zdumiewający - detal w postaci secesyjnych zdobień z maszkaronem zamalowany był przez lata wieloma warstwami farby, ale na szczęście już wkrótce będzie mógł cieszyć oko nowych mieszkańców.

Szczecinek (niem. Neustettin). To miasto odwiedziłem całkiem niedawno - bo w zeszłym miesiącu i dosyć spontanicznie. Na jego zwiedzenie miałem dosłownie 3 godziny (chodniki z lodem nie ułatwiały chodzenia ;)). Jak na tak krótki czas i tak udało się tutaj wyszperać kilka smaczków. Ostatnio na topie są u mnie witraże (jako, że ostatnio ze względu na wykład jaki mam prowadzić 25 lutego o poznańskich witrażach - szczegóły tutaj), zatem taki detal dzisiaj pokazuję. Zachowała się dosłownie jedna kwatera, ale i ona mówi o tym, jak pięknie musiało być na tej klatce 100 lat temu.

Szczecinek. Kamienica. Witraż.

Chorzów (niem. Königshütte). O takich detalach mówi się mało. Zazwyczaj są one bardzo zwyczajne - pospolite - okrągłe, rzeźbione w drewnie - nie zwracające uwagi. Tutaj jednak nie można przejść obojętnie Tego typu perełki są wyjątkową rzadkością - to jeszcze w połączeniu ze stalowymi schodami. Chorzów...miasto klatkowych cudów!

Chorzów. Klatka schodowa. Balustrada z kwiatami.

Kościerzyna (niem. Berent). Zdjęcie dość stare - z czasów, gdy jeszcze nie przemierzałem Polski w poszukiwaniu detali w kamienicach - a jedynie takie fotografie wykonywałem w rodzinnym Poznaniu. Jednak secesyjna kamienica z maszkaronem mnie już wtedy zainteresowała - i tak powstało to oto zdjęcie.

Kościerzyna. Secesja. Kamienica. Maszkaron.


Sulechów (niem. Züllichau). Pomyślicie sobie, że kończy mi się już materiał i nie mam co pokazać, jak tylko inne ujęcie z wczorajszego wpisu. Robię to jednak z premedytacją. Toruń od Sulechowa dzieli prawie 300 km. Jednak posadzka na podłodze jest ta sama. Jak widać - wzory się powtarzają w miastach z tego samego zaboru, a czasami nawet i w miastach z zupełnie innych zaborów - takie przykłady także z czasem postaram się Wam pokazać.


Toruń (niem. Thorn). Ot posadzka :) Komentarz dalszy zbędny.

Toruń. Posadzka. Kamienica.

Kraków. Ciekawa sprawa. Człowiek przechadza się po klatce, a tutaj nagle widzi takie coś. Tabliczka. Niby zwyczajna a jednak nie do końca. Szczególna uwagę zwraca napis "Niezamikac" i oczywiście przepiękne zdobienia. Widać od razu, że system był wyprodukowany poza Polską. Dalej czytając - prawdopodobnie jest to amerykański system zamków - jak widać pochodzący z firmy Linius Yale.

Kraków. System Linius Yale. Przedwojenna tabliczka.

Bydgoszcz (niem. Bromberg). Co jakiś czas nad drzwiami wejściowymi do kamienic widuję numery budynków. Zazwyczaj jest to szkło trawione. Tutaj jednak mamy przykład całego witraża. Taka secesja na 10!, no może 9, bo detal jak widać niestety jest mocno nadgryziony zębem czasu.

Bydgoszcz. Witraż. Secesja. Kamienica.

Pleszew (niem. Pleschen). Wycieczki do mniejszych miast są zawsze wielką niewiadomą, jednak w przypadku Pleszewa cel był jeden - podróż ostatnią czynną liniowo linią kolei wąskotorowej w Polsce. Jechałem coś około 10-tej i byłem pierwszym pasażerem tego dnia. Wrażenia niezapomniane, choć już wcześniej tą linią podróżowałem. O niej przygotuję osobny wpis. Tutaj jednak mam dla Was - wszystkich zmęczonych - WIELKI ziew!, jaki można odnaleźć na elewacji jednej z kamienic. Każdemu z osobna życzę dobrego odpoczynku!

Pleszew. Kamienica. Detal architektoniczny.

Poznań (niem. Posen). Rzadko się mówi o witrażach w Poznaniu. Po prostu one są - choć i czasami odchodzą w niepamięć. Akurat w tym przypadku - całkiem niedawno witraż ten był poddany renowacji i znów może zachwycać swoim pięknem. W ramach przygotowań do prezentacji o poznańskich kamienicach - na wstępie postanowiłem pozbierać zdjęcia wszystkich witraży jakie odkryłem w stolicy Wielkopolski. Trochę się zdziwiłem, że wyszło tego grubo ponad 100 sztuk. Oczywiście nie dorównują one pięknem tym krakowskim z pracowni Żeleńskiego, ale i tak są godne uwagi. Wręcz naszła mnie myśl, by zorganizować mały pokaz zdjęć właśnie takich detali. Bylibyście zainteresowani?

Poznań. Kamienica. Secesja. Witraż.


Bytom (niem. Beuthen). W tym mieście można znaleźć sporo różnych przedwojennych kafli. Te jednak zwróciły moją szczególną uwagę, bo występują także wzdłuż samych schodów, co jest dość rzadkim widokiem.

Bytom. Kamienica. Wnętrze klatki schodowej. Przedwojenne kafle.

Bytom. Kamienica. Wnętrze klatki schodowej. Przedwojenne kafle.

Wrocław (niem. Breslau). W sumie 2 lub 3 razy jadąc tramwajem przez Wrocław widziałem zapalone światło na tej klatce schodowej i wydawało mi się, że coś w niej tkwi. Za 4 razem postanowiłem wysiąść i zajrzeć, i faktycznie moje oko mnie nie oszukało. Sufit w tej bramie jest w 80% zamalowany, jednak z jego fragmentu farba odpadła, odsłaniając takie oto bogactwo i przepych. Ile takich rzeczy przez lata niszczonych i zacieranych tkwi jeszcze w kamienicach na obszarze Polski - nikt tego nie wie - choć z chęcią bym Wam pokazał wszystkie z nich (już teraz liczba odnalezionych malowideł przez Klatkowca nadaje się na dobrą prezentację multimedialną) ;).

Wrocław. Kamienica. Klatka schodowa z malowidłami. Putta.

Gdańsk (niem. Danzig). Pamiątka dawnych lat - nadal widoczny na ścianie napis: Drukarnia Gdańska A.G. Według źródeł internetowych działała ona w latach 1920-1939, czyli za czasów Wolnego Miasta Gdańsk. Obiecuję, że jeszcze do tej kamienicy na łamach Klatkowca powrócę.

Gdańsk. Przedwojenna reklama. Drukarnia Gdańska A.G.

Ząbkowice Śląskie (niem. Frankenstein). Ukryty w narożniku drzwi detal, nie zwraca uwagi z drugiego końca ulicy, nie krzyczy - chodź - zobacz mnie, ale jak się do niego zbliży mówi - jestem piękny - dziękuję, że mnie odkryłeś.

Ząbkowice Śląskie. Kamienica. Stolarka drzwiowa. Secesyjny detal.

Ząbkowice Śląskie. Kamienica. Stolarka drzwiowa. Secesyjny detal.

Bolesławiec (niem. Bunzlau). Kadrów z tego miasta jeszcze na Klatkowcu nie było. Pora w takim razie nadrobić braki. Dosłownie kilka minut po wyjściu z pociągu (co ciekawe oznaczonego jako DB, czyli niemieckie koleje), mój wzrok skierował się na taki oto detal - jakże rzadki - z małpą. Nie mogłem sobie odpuścić jego uwiecznienia, choć jak dobrze wiecie, że wolę detale tkwiące we wnętrzach kamienic.

Bolesławiec. Kamienica. Detal architektoniczny z małpą.

Katowice (niem. Kattowitz). Na dzisiaj mam dla Was fragment witraża znalezionego na jednej z klatek schodowych z dosyć rzadkim motywem w postaci pociągu (w gwarze śląskiej to cug, a w poznańskiej gwarze to bana). Jest to bardzo bliski mojemu sercu detal, ponieważ większość moich podróży jest uzależniona właśnie od tego środka transportu.Do tego wnętrza zapewne jeszcze na łamach Klatkowca powrócę.

Katowice. Kamienica. Klatka schodowa. Witraż z pociągiem.

Łódź. Dzisiaj prawdziwa perełka. Zachowanych oryginalnych łazienek widziałem dosłownie kilka - za zwyczaj w muzeach (to wnętrze akurat nie jest muzeum). W tym przypadku we wnętrzu zachowała się m. in. oryginalna wanna wyprodukowana w brytyjskiej firmie Twyford & Hanley, która istnieje od 1849. Takie detale zdecydowanie świadczą o bogactwie Łodzi!

Łódź. Zabytkowa przedwojenna łazienka. Wanna z firmy Twyford & Hanley.

Łódź. Zabytkowa przedwojenna łazienka. Wanna z firmy Twyford & Hanley.
Warszawa. Dzisiaj opis będzie krótki, bo i po co pisać setki słów o tym co widać poniżej. Jest to jedna z bardziej ozdobnych balustrad jakie spotkałem na swojej drodze. Piękna? No pewno, że piękna!

Warszawa. Klatka schodowa. Żeliwna balustrada.


Chorzów (niem. Königshütte). Oto przed Wami roztacza się secesyjny detal, odnaleziony na suficie jednej z bram w Chorzowie. Jest to wręcz kwintesencja secesji, rzekłbym taka esencja. O tym co było w tej bramie na ścianach wspomnę w kolejnych wpisach.

Chorzów. Kamienica. Secesja. Malowidło.


Kraków. Posadzki swoich wytwórców mają - to nawet każde dziecko o tym wie - w końcu nic z niczego nie powstaje. Jednak nie zawsze widzimy naocznie, kto był producentem danej posadzki. Najczęściej tego typu "reklamy" znajdziemy w kamienicach z dawnego zaboru rosyjskiego i na obszarze Galicji. Zatem poniżej jeden z takich przykładów - posadzka z zakładu Emila Kirschnera z Krakowa.

Kilka innych przykładów posadzek, w tym także takich z sygnaturami znajdziecie tutaj.

Kraków. Kamienica. Wnętrze klatki schodowej. Zabytkowa posadzka. Emil Kirschner Kraków.

Poznań (niem. Posen). Dzisiaj drobna rzecz, którą mogę Wam pokazać dzięki uprzejmości właściciela jednej z poznańskich kamienic, a jest nią oryginalna szafka na leki znajdująca się w mieszkaniu od początku powstania jednej z kamienic.


Sosnowiec. Typowy element dla klatek schodowych z dawnego zaboru rosyjskiego w postaci wielkiego okna, które znajduje się na ostatnim piętrze kamienicy. Najczęściej występują one właśnie w takim kształcie jak to na zdjęciu. Efekty przy takich oknach podczas zachodów słońca - murowane (tfu... cieniowane)!

Sosnowiec. Kamienica. Klatka schodowa. Okno.

Inowrocław (niem. Hohensalza). Czasami chciałbym żyć tak wolno jak ślimak z tego witraża. I by mi mówiono: ślimak, ślimak, pokaż rogi, dam ci sera na pierogi, jak nie sera, to kapusty, od kapusty będziesz tłusty. Jedyne co, to może z tym byciem tłustym, by mi nie odpowiadało, natomiast dobre pierogi, czy kapustę zawsze z chęcią skonsumuję. 


Dzierżoniów (niem. Reichenbach im Eulengebirge). Po dłuższej przerwie w końcu czas się ogarnąć i powrócić do Was z nowymi wpisami. Na początek odrobina secesji. Witraż ten znalazłem nad drzwiami wejściowymi do klatki schodowej. Zdjęcie to przypłaciłem wcześniejszym "atakiem" okolicznego pieska - na szczęście skończyło się tylko na pogniecionych spodniach ;)


Toruń (niem. Thorn). Dawno nie zaglądaliśmy do toruńskich wnętrz, więc czas to nadrobić. Taką oto umywalkę udało mi się jakiś czas temu sfotografować. Niby zwyczajna, z białymi kaflami, mało ozdobna, ale jeden detal zwrócił moją uwagę. Zachował się tutaj oryginalny kurek z literką K (skrót z niem. Kalt), a więc otwierający zimną wodę. Widnieje tutaj także sygnatura wytwórcy: Thiergartner, Voltz & Wittmer Berlin. Ciekawe? No pewno, że ciekawe!

Thiergartner, Voltz & Wittmer Berlin

Thiergartner, Voltz & Wittmer Berlin

Thiergartner, Voltz & Wittmer Berlin