Ostatnie wpisy
Kłodzko (niem. Glatz). Nie ma to jak trafić na odpowiednie osoby - jak przygoda - to przygoda! Dzięki tym osobom udało mi się zajrzeć do wnętrza wieży ratuszowej, a dokładniej do pomieszczenia z mechanizmem zegara. Klatkowiec zdecydowanie lubi zaglądać do miejsc rzadko odwiedzanych!

Kłodzko. Ratusz. Wieża zegarowa z mechanizmem zegara.

Kłodzko (niem. Glatz). A nad moją głową witraż?! Dla wyjaśnienia - witraż umieszczony jest w suficie.

Kłodzko. Wnętrze. Witraż.

Elbląg (niem. Elbing). Tym oto zdjęciem chcę Was przywitać z Elblągiem. Tak jakoś do tego miasta nie miałem przekonania - w końcu cała starówka stanowi rekonstrukcję. Zniszczenia wojenne niestety dały się temu miastu mocno we znaki. Co jednak nie znaczy, że wyjazd był kompletną klapą - wręcz przeciwnie, a taki oto kaflowy detal, który można znaleźć na elewacji jednej z kamienic powoduje moje wielkie WOW (łał). A to nie koniec niespodzianek.

Elbląg. Ozdobne kafle na elewacji kamienicy.

Elbląg. Ozdobne kafle na elewacji kamienicy.

Przemyśl. W ten weekend Klatkowiec odwiedził swoje 200 miasto na mapie Polski. Niebywałe, że to się udało! Wynika z tego, że jeszcze trochę Was wpisami pomęczę ;) A na dzisiaj ekstra detal w postaci oryginalnej latarni zachowanej na takiej sobie zwyczajnej klatce schodowej. Cud, miód i orzeszki!

Przemyśl. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Latarnia.

Gorzów Wielkopolski (niem. Landsberg). Trawione szkło - detal wyjątkowo ulotny (ze względu na swoją trwałość), a także bardzo trudny do fotografowania. Jest on bardzo podatny na padające od tył światło. Ile gimnastyki wymaga taki detal od fotografa...ale jak już się złapie odpowiednie światło, to efekty bywają zdumiewające.

Gorzów Wielkopolski. Trawione szkło.

Radom. Jedno z moich ulubionych miast, jeżeli chodzi o wnętrza kamienic - sporo się tu dzieje - szczególnie na sufitach. To, co dzisiaj widzicie stanowi tylko pewien fragment większego malowidła, ale w mojej opinii jest na tyle interesujący, że chcę go Wam przedstawić w takim właśnie zbliżeniu.Niech taka sielanka zapanuje w Waszych duszach - taki wiosenno-letni czil!

Radom. Kamienica. Klatka schodowa. Przedwojenne malowidło.

Kraków. Takich sygnowanych kafli w Krakowie można jeszcze trochę znaleźć. Stanowią one pozostałość po działalności Towarzystwa Handlowego Hydraulika Kraków działającego w latach 1912-1939.

Kraków. Ceramiczna okładzina ścienna. Hydraulika Kraków.

Bielsko-Biała (niem. Bielitz-Biala). Różnorakich kształtów klatek schodowych w tym mieście mamy pod dostatkiem. Są i prostokątne, są i kręcone oraz półkręcone, są też i takie! 

Bielsko-Biała. Kamienica. Klatka schodowa z kręconymi schodami.

Wrocław (niem. Breslau). Zmęczony całym dniem chodzenia, lekko też już zniechęcony znaleziskami otwieram od niechcenia kolejne drzwi na klatkę schodową, a tu ..."o rzesz ty!" (w rzeczywistości brzmiało to trochę mniej kulturalnie ;) ). Oto moim oczom ukazała się taka oto studzienka. Mega znalezisko!

P.S. Lubicie Klatkowca? Podoba się Wam idea tej strony? Polecajcie ją swoim znajomym, koleżankom, kolegom, rodzinie - słowem Wszystkim! Im szerzej się mówi o detalach tkwiących we wnętrzach kamienic, tym jest większa szansa, że mieszkańcy docenią piękno detalu jakie mijają każdego dnia przechodząc częstokroć obojętnie. Może dzięki takim inicjatywom uda się kilka detali uratować!

Wrocław. Kamienica. Klatka schodowa ze studzienką.

Wrocław. Kamienica. Klatka schodowa ze studzienką.

Włocławek. Jak pierwszy raz odwiedziłem to miasto, ten detal jeszcze był schowany pod tynkiem. Obecnie - przy remoncie kamienicy - pozostawiono go na wierzchu. I bardzo dobrze! Na pierwszy rzut oka widoczny napis "do składu mebli" oraz bardzo charakterystyczna rączka wskazująca kierunek wejścia. Po bliższych oględzinach widać, że pod tym napisem kryje się co jeszcze. Być może była to ta sama reklama zapisana cyrylicą?


Włocławek. Przedwojenna reklama na kamienicy.


Szczecin (niem. Stettin). Taki ozdobny sufit można odnaleźć we wnętrzu willi Lentza.

Szczecin. Willa Lentza. Malowany sufit.
Poznań (niem. Posen). Były ich tysiące, obecnie widok takich detali jest coraz rzadszy, choć w Poznaniu jeszcze można ta takie perełki natrafić. Sama klamka jest w tym przypadku niestety częściowo zdekompletowana, ale i tak ujmuje mnie swoim pięknem.

Poznań Kamienica. Klatka schodowa. Secesyjna klamka do drzwi.

Częstochowa. Co widać na zdjęciu:
1) stalowe schody,
2) sygnaturę wytwórcy schodów: B. Hantke,
3) tą samą sygnaturę zapisaną cyrylicą.
Dla mnie osobiście to unikat, bo tak jak jeszcze sygnatury na schodach bywają, to śladów związanych z rosyjskim zaborem jest już niewiele. Warto także dodać, że Pan Bernard Hantke był założycielem obecnej Huty Częstochowa.

Częstochowa. Bernard Hantke. Stalowe schody. Kamienica. Klatka schodowa.

Gdańsk (niem. Danzig). Secesyjna piękność, a dokładniej jej fragment.

Gdańsk. Kamienica. Witraż. Secesja.

Kalisz. Wiele miesięcy temu pisałem Wam o odnalezieniu przedwojennej windy w Kaliszu, o czym możecie przeczytać tutaj. Jeden z czytelników Klatkowca dopytywał się wtedy jakiej produkcji jest ta winda. Tak się stało, że w tym roku ponownie zagościłem w Kaliszu i wróciłem do tej windy, w której wnętrzu - ku mojemu zdziwieniu - odnalazłem oryginalną tabliczkę. Teraz już wiemy, że winda ta pochodzi z wiedeńskiej fabryki Stefana Sowitscha. Została wyprodukowana w 1933 i ma numer fabryczny 29707. Natomiast o windzie numer fabryczny nr 29660 z Krakowa możecie poczytać tutaj.

Kalisz. Przedwojenna winda w kamienicy. Stefan Sowitsch Wiedeń.

Poznań (niem. Posen). Dzisiaj, zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, chciałbym powrócić do notatki sprzed tygodnia ukazującej sygnaturę pracowni A. Seilera z Wrocławia. Obiecywałem pokazać więcej detali związanych z tym jakże tajemniczym witrażem, tak więc bardzo proszę! Dlaczego sam witraż jest tajemniczy? Wracając do poprzedniego wpisu - został wykonany w 1884 roku, czyli w czasach, kiedy Polska była pod zaborami. Mieści się on jednak w budynku powstałym prawie 25 lat później i to budynku, który może kojarzyć się w 100% z panowaniem Niemców w Poznaniu, a motywy występujące na nim są typowo polskie! Tym samym można wywnioskować - ten witraż został przeniesiony z jakiegoś innego budynku. Z jakiego? Kiedy się to stało? Na to obecnie nie posiadam potwierdzonych faktów. 

P. S. Może ktoś jest zainteresowany pomocą w zorganizowaniu mojej prezentacji o wielkopolskich witrażach?  Jeżeli tak - proszę śmiało pisać!

Poznań. Przedwojenny witraż z instytutu A. Seilera z Wrocławia.

Poznań. Przedwojenny witraż z instytutu A. Seilera z Wrocławia.

Poznań. Przedwojenny witraż z instytutu A. Seilera z Wrocławia.

Lubań (niem. Lauban). Te kafle to całkowite zaskoczenie. Takiego wnętrza się tutaj nie spodziewałem. Na pierwszy rzut oka kafle te mogą kojarzyć się ze sklepem mięsnym, jednak tak naprawdę stanowiły one ozdobę przedwojennej piekarni. Potwierdzeniem tego faktu będą kolejne wpisy z Lubania.

Lubań. Kafle. Wnętrze przedwojennej piekarni.

Koszalin (niem. Köslin). Koszalin jest jednym z punktów, jakie udało się Klatkowcowi odwiedzić w tym roku. To już prawie 200 miast do jakich zawitałem przez te lata wędrówki. Oczywiście podróż do Koszalina odbyłem pociągiem, a nie widocznym na zdjęciu żaglowcem ;) Dodam tylko, że to co widzicie jest niewielkim fragmentem większego witraża, ale na tyle godnym pokazania, że to właśnie czynię. 

Koszalin. Witraż z żaglowcem.
 
Wrocław (niem. Breslau). Tego typu rzeczy zwane są czyścikami, bądź skrobakami. Służą do oczyszczania butów. Najczęściej bardzo proste w kształcie. Czasami jednak i w tych detalach bywają odmieńce. Zdecydowanie prym wiedzie ten oto ze zdjęcia - piękny, secesyjny skrobak w kształcie ryby.

Wrocław. Secesja. Kamienica. Skrobak w kształcie ryby.

Poznań (niem. Posen). Zastanawiacie się, czy witraże są bezimienne? W większości przypadków dla witraży umieszczanych we wnętrzach kamienic, bądź budynków użyteczności publicznej tak właśnie jest. Czasami jednak można odnaleźć na nich ukryte sygnatury, tak jak w tym przypadku. Widnieje tutaj napis A. (Adolph) Seiler Breslau (pol. Wrocław) wraz z datą jego wykonania tj. 1884. Jak wygląda cały witraż - pokażę Wam w następnym wpisie!

Poznań. Zabytkowy witraż z pracowni Adolpha Seilera z Wrocławia.

Nowa Sól (niem. Neusalz an der Oder). Dzisiaj na tapecie będzie fragment malowidła umieszczonej na suficie jednej z klatek schodowych. Detal powstały z grubsza 100 lat temu, a już wtedy można było mówić o równouprawnieniu ;) A mieszkańcy na to "GOOOOLLLL!" - no i fajnie.

Nowa Sól. Kamienica. Przedwojenne malowidło na klatce schodowej.

Radom. Posadzka. Czy wyjątkowa? Dla mnie piękna. Czy więcej jest tak ozdobnych posadzek w Radomiu? Możecie się tego dowiedzieć ze strony "Radomskie posadzki". Polecam!

Radom. Przedwojenna posadzka.

Będzin. W tym mieście zdecydowanie warto patrzeć pod nogi, bo jest tu co podziwiać. Chociażby możecie się natknąć na takie ozdobne lastriko z dosyć rzadko występującymi elementami w żółtym kolorze.

Będzin. Kamienica. Wnętrze klatki schodowej z ozdobną podłogą.

Głubczyce (niem. Leobschütz). Ten witraż idealnie pasuje do moich ostatnich przemyśleń związanych z Klatkowcem - przemyśleń związanych z faktem spędzania czasami i 10 godzin w pociągach, czy autobusach. A wszystko to w imię odkrywania nowych lądów?! Ten witraż jest z dedykacją właśnie dla odkrywców nowych nieznanych lądów. Te nieodkryte lądy nie muszą być wcale daleko od nas. Wręcz przeciwnie - mogą być bardzo blisko nas - tylko trzeba je odkryć. Ciągle jednak zastanawiam się - w imię czego robi się to wszystko... odpowiedzi jest kilka....każdy ma ją inną.

Głubczyce. Przedwojenny witraż.

Włocławek. Moją uwagę podczas spaceru zwróciła stara, przedwojenna, metalowa brama wjazdowa. Była na tyle wystawna, że zacząłem się jej uważniej przyglądać, aż tu nagle w jej dolnej partii przyuważyłem tabliczkę producenta, gdzie widnieje napis: Luchtenstein Włocławek. Wyjątkowy to detal.

Włocławek. Kamienica. Brama wjazdowa. Luchtenstein Włocławek.

Włocławek. Kamienica. Brama wjazdowa. Luchtenstein Włocławek.

Żagań (niem. Sagan). Byłem tutaj już 2 razy i jakoś tak zawsze przy okazji czegoś innego.  Za pierwszym razem miasto przywitało mnie deszczem i problemami ze wskazaniem przez mieszkańców dojścia na dworzec (czułem się, jakbym mówił do mieszkańców w jakimś innym języku). Próbowałem także zwiedzić pewne miejsce figurujące jako dostępne dla turystów - ale pani powiedziała, że ma coś innego teraz na głowie - i mnie zbyła. Za drugim razem ponownie problemem było dotarcie na dworzec - tym razem miejscowy taksówkarz mnie oszukał i skasował jakąś bajońską sumę za przejazd 1,5 km. Tak to miasto jakoś tkwi w mojej pamięci...to jakby zupełnie inny świat w porównaniu np. pobliskich do Żar, które bardzo polubiłem. Jednak nie znaczy to, że kilku rzeczy z Żagania Wam nie pokażę ;) Na początek piękne secesyjne zdobienia jednego z sufitów wychodzące spod kilku warstw farby.

Żagań. Secesja. Kamienica. Klatka schodowa. Malowidło.

Łódź. Także tego no...co ja tu chciałem napisać? A no już wiem - kilka słów o modernizmie w Polsce. No bo za główne ośrodki modernizmu tego przedwojennego uznaje się Katowice, Gdynię i Warszawę. I rzeczywiście nie ma z tym co polemizować. Dla mnie jednak nie można pomijać tutaj także Łodzi (i Krakowa), która posiada tak piękne realizacje wnętrz, jak to ze zdjęcia. Tylko czerń, biel i wybijająca się z tego kolorystycznego marazmu drewniana poręcz wodząca  wzrok obserwatora po sam parter.

PS. Może chcesz, by Klatkowiec poopowiadał w Twoim mieście o najpiękniejszych kamienicach w Polsce? Jeżeli tak, to nie krępuj się - napisz!

Łódź. Modernizm. Klatka schodowa.

Ziębice (niem. Münsterberg). Jak pierwszy raz zagościłem w Ziębicach, to widziałem ten witraż z ulicy. Dopiero przy drugiej wizycie udało się go sfotografować od środka. Oto i on! 

Ziębice. Przedwojenny witraż.

Iłowa (niem. Halbau). Już jakiś czas planowałem odwiedziny w tym miasteczku. Trzeba przyznać, że to ile rzeczy udało się znaleźć tutaj dosłownie przez 1,5 godziny przeszło moje najśmielsze oczekiwania. I będę Was tymi detalami męczyć! Pierwszy z nich, czyli pokrętło do regulacji temperatury znalezione przy jednym z kaloryferów. Niestety nie jest ono kompletne, jednak napisy są tutaj ciągle bardzo dobrze widoczne. Sam kaloryfer pochodzi z pobliskich Żar (niem. Sorau).

Iłowa. Przedwojenny kaloryfer wraz z pokrętłem do regulacji temperatury. Willi Lufft Sorau.

Tarnów. Podczas spaceru po Tarnowie moją uwagę zwrócił napis na jednej z kamienic. Jak brzmi - sami widzicie. Nie ukrywam - bardzo mi się podoba użyta tutaj czcionka. Po chwili przyglądania się reklamie - podeszła do mnie pani - po kilku zdaniach okazało się, że właśnie w tej kamienicy nie tylko pracował, ale także mieszkał inż. Edward Okoń. I w tym miejscu czasami żałuję, że będąc w danym mieście mam zaledwie kilka godzin na wykonanie zdjęć i pędzę na złamanie karku. Chciałoby się czasami przystanąć i porozmawiać dłużej z mieszkańcami...i może spisać ich historie. Niestety czasu zawsze jest na takich wyjazdach za mało...

Tarnów.Reklama. Biuro budowlane i architektoniczne inż. arch. Edward Okoń.

Szczecin (niem. Stettin). Jak ten czas leci - już 700 razy mogliście czytać wpisy na łamach Klatkowca. Do mnie ciągle nie dochodzi ta myśl. Jako, że jest to okrągły wpis, to i wybrałem specjalne wnętrze w postaci willi Lentza. Będąc w Szczecinie miałem kilka podejść by wykonać tam fotografie (willa obecnie nie jest użytkowana). Dzięki pomocy mieszkańców Szczecina - w zeszłym roku cel został zrealizowany. Wnętrze to robi ogromne wrażenie - oby w przyszłości utworzono w nim muzeum! I obiecuję - na łamach Klatkowca jeszcze do do detali z tego wnętrza nie raz powrócę.

Szczecin. Wnętrze. Architektura. Willa Lentza.

Szczecin. Wnętrze. Architektura. Willa Lentza.

Warszawa. Dzisiaj chciałbym Wam pokazać kolejną z warszawskich kapliczek. Ja wiem - dla mieszkańców Warszawy - temat oklepany (są ich dziesiątki). Jednak dla Klatkowca stanowią one wyróżnik warszawskich kamienic.

Warszawa. Kamienica. Podwórze z kapliczką.

Szczecinek (niem. Neustettin). Tego typu detali jest coraz mniej. Dają one pewien pogląd na ozdobność klatek schodowych w danym mieście. Najczęściej jednak pozostają jedynie fragmenty bordiury, a o środkowej części witraża można zapomnieć. I takie fragmenty nie robią już oszałamiającego wrażenia, powoli dogorywając. I czekają tak do wymiany okien na "plastiki", no bo najczęściej nie ma dokumentacji szkleń z czasów powstania kamienicy, więc nie ma nawet czego odtwarzać - można jedynie starać się o zachowanie okruchów tego, co pozostało. To właśnie z tego powodu fotografuję nawet takie pozostałości.

Szczecinek. Secesja. Witraż.

Oleśnica (niem. Oels). W każdym z miast jak już bywam - staram się patrzeć także pod nogi. Co jakiś czas w ramach tych poszukiwań natrafiam na stare włazy kanałowe, bądź studzienki. Wybieram najczęściej takie, które świadczą o dawnej historii miast, chociażby z ich poniemieckimi nazwami. Jeden z wielu takich przykładów poniżej. Widnieje tam napis:Hermann Quiel Brunnenbaumeister Oels i/schl.


Bydgoszcz (niem. Bromberg). Nieliczne są już ślady przedwojennej nazwy Bydgoszczy w przestrzeni miejskiej. Czasami jednak udaje się na nie natrafić. Tym razem jest to sygnowany kafel z przedwojennego sklepu mięsnego (obecnie jest to sklep rybny "Złoty Jesiotr" - dobrze, że właściciele sklepu zachowali ten detal). Ledwo widoczny jest już napis importera kafli, który dostarczył do tego wnętrza okładziny: Julius Groch & Co Bromberg. Czy ktoś z czytelników wie coś więcej o tym przedsiębiorstwie? 
P.S. Do tego wnętrza jeszcze na łamach Klatkowca powrócę.

Bydgoszcz. Wnętrze. Przedwojenny sklep. Sygnowany kafel importera: Julius Groch & Co. Bromberg.

Nysa (niem. Neisse). Poszukiwanie takich detali, to trochę jak zabawa w kotka i myszkę. Nie dość, że przedwojennych rolet jest już niewiele, ale praktycznie w każdym mieście kilka się znajdzie, to znalezienie takich z tabliczką producenta jest już niezłym wyczynem pod kątem spostrzegawczości. I często bywa tak, że już się coś widzi, a okazuje się to uchwytem, czy też śladem po samej tabliczce. Tutaj jednak wzrok mnie nie zmylił. Ta oto tabliczka jest do tej pory jedyną taką tabliczką z fabryki żaluzji Grüssner und Co. z Nowej Rudy (niem. Neurode) na jaką natrafiłem.

Nysa. Przedwojenna żaluzja z oryginalną tabliczką. Grüssner und Co. Nowa Ruda.
Wrocław (niem. Breslau). W stolicy Dolnego Śląska najczęściej trafiają się stalowe konstrukcje schodów. Bywają także i żeliwne konstrukcje, choć jest ich znacznie mniej. Jeden z takich przykładów chciałbym Wam dzisiaj pokazać. Szczególnie wartościowym elementem są tutaj tralki o rzadko spotykanym wzorze.

Wrocław. Kamienica. Klatka schodowa. Wnętrze. Żeliwne schody.

Strzelno (niem. Strelno). Lubię takie przygody. Tuż po przyjeździe do Strzelna na rynku  podchodzi do mnie nieznajomy mężczyzna i zaczyna opowiadać mi o historii swojego miasta. Po chwili pyta się, czy widziałem pozostałość starej reklamy na jednym z budynków. Jako, że dosłownie chwilę wcześniej przyjechałem - odpowiadam, że nie. Po takiej odpowiedzi prowadzi mnie w jedną z uliczek i wskazuje taką oto reklamę, gdzie na górze widnieje nazwisko właściciela "L. Lippmann", a poniżej napis "Ziemiopłody". Od Pana dowiaduję się także o żydowskim pochodzeniu niniejszej osoby, czego potwierdzenie można znaleźć także w internecie. W tym miejscu mogę podziękować nieznajomemu Panu za wskazanie tego miejsca.

Strzelno. Przedwojenna reklama na kamienicy. L. Lippmann Ziemiopłody.

Wałcz (niem. Deutsch Krone). Rzadko mi się zdarza fotografować detale na budynkach pocztowych. Generalnie są one bardzo podobne do siebie - najczęściej z czerwonej cegły. Poczta w Wałczu też taka jest, jednak na elewacji posiada piękne kolorowe mozaiki. Jedną z nich, z gołębiem pocztowym, chcę Wam dzisiaj pokazać. Tym wpisem chcę pozdrowić krakowskiego gołębia (zajrzyjcie na jego profil na FB, bo warto!)
Wałcz. Budynek poczty. Detal. Mozaika z gołębiem pocztowym.

Kamienna Góra (niem. Landeshut). Taki to oto witraż, jak ilustracja z bajki.

Kamienna Góra. Witraż z wiewiórką.

Szklarska Poręba (niem. Schreiberhau). Detal niewielki, ale jednak ciekawy. Pochodzi on z ciągle czynnej windy firmy Carl Flohr wyprodukowanej w 1931 roku. Jak widać ów wskaźnik pięter przeszedł nieznaczne spolszczenie w postaci dodania opisów dla piwnicy, parteru (P w opisie jest oryginalne)  i strychu. Do tej windy jeszcze powrócę na łamach Klatkowca.

Szklarska Poręba. Przedwojenna winda firmy Carl Flohr.

Oborniki Wielkopolskie (niem. Obornik). Ten napis brzmiący "węgiel" trzyma się na słowo honoru, choć chyba w sumie na słowo honoru to bardziej trzyma się sam mur, na którym znajduje się napis...
Oborniki Wielkopolskie. Stary napis na murze.

Oborniki Wielkopolskie. Stary napis na murze.