Ostatnie wpisy
Poznań (niem. Posen). Zastanawiacie się, czy witraże są bezimienne? W większości przypadków dla witraży umieszczanych we wnętrzach kamienic, bądź budynków użyteczności publicznej tak właśnie jest. Czasami jednak można odnaleźć na nich ukryte sygnatury, tak jak w tym przypadku. Widnieje tutaj napis A. (Adolph) Seiler Breslau (pol. Wrocław) wraz z datą jego wykonania tj. 1884. Jak wygląda cały witraż - pokażę Wam w następnym wpisie!

Poznań. Zabytkowy witraż z pracowni Adolpha Seilera z Wrocławia.

Nowa Sól (niem. Neusalz an der Oder). Dzisiaj na tapecie będzie fragment malowidła umieszczonej na suficie jednej z klatek schodowych. Detal powstały z grubsza 100 lat temu, a już wtedy można było mówić o równouprawnieniu ;) A mieszkańcy na to "GOOOOLLLL!" - no i fajnie.

Nowa Sól. Kamienica. Przedwojenne malowidło na klatce schodowej.

Radom. Posadzka. Czy wyjątkowa? Dla mnie piękna. Czy więcej jest tak ozdobnych posadzek w Radomiu? Możecie się tego dowiedzieć ze strony "Radomskie posadzki". Polecam!

Radom. Przedwojenna posadzka.

Będzin. W tym mieście zdecydowanie warto patrzeć pod nogi, bo jest tu co podziwiać. Chociażby możecie się natknąć na takie ozdobne lastriko z dosyć rzadko występującymi elementami w żółtym kolorze.

Będzin. Kamienica. Wnętrze klatki schodowej z ozdobną podłogą.

Głubczyce (niem. Leobschütz). Ten witraż idealnie pasuje do moich ostatnich przemyśleń związanych z Klatkowcem - przemyśleń związanych z faktem spędzania czasami i 10 godzin w pociągach, czy autobusach. A wszystko to w imię odkrywania nowych lądów?! Ten witraż jest z dedykacją właśnie dla odkrywców nowych nieznanych lądów. Te nieodkryte lądy nie muszą być wcale daleko od nas. Wręcz przeciwnie - mogą być bardzo blisko nas - tylko trzeba je odkryć. Ciągle jednak zastanawiam się - w imię czego robi się to wszystko... odpowiedzi jest kilka....każdy ma ją inną.

Głubczyce. Przedwojenny witraż.

Włocławek. Moją uwagę podczas spaceru zwróciła stara, przedwojenna, metalowa brama wjazdowa. Była na tyle wystawna, że zacząłem się jej uważniej przyglądać, aż tu nagle w jej dolnej partii przyuważyłem tabliczkę producenta, gdzie widnieje napis: Luchtenstein Włocławek. Wyjątkowy to detal.

Włocławek. Kamienica. Brama wjazdowa. Luchtenstein Włocławek.

Włocławek. Kamienica. Brama wjazdowa. Luchtenstein Włocławek.

Żagań (niem. Sagan). Byłem tutaj już 2 razy i jakoś tak zawsze przy okazji czegoś innego.  Za pierwszym razem miasto przywitało mnie deszczem i problemami ze wskazaniem przez mieszkańców dojścia na dworzec (czułem się, jakbym mówił do mieszkańców w jakimś innym języku). Próbowałem także zwiedzić pewne miejsce figurujące jako dostępne dla turystów - ale pani powiedziała, że ma coś innego teraz na głowie - i mnie zbyła. Za drugim razem ponownie problemem było dotarcie na dworzec - tym razem miejscowy taksówkarz mnie oszukał i skasował jakąś bajońską sumę za przejazd 1,5 km. Tak to miasto jakoś tkwi w mojej pamięci...to jakby zupełnie inny świat w porównaniu np. pobliskich do Żar, które bardzo polubiłem. Jednak nie znaczy to, że kilku rzeczy z Żagania Wam nie pokażę ;) Na początek piękne secesyjne zdobienia jednego z sufitów wychodzące spod kilku warstw farby.

Żagań. Secesja. Kamienica. Klatka schodowa. Malowidło.

Łódź. Także tego no...co ja tu chciałem napisać? A no już wiem - kilka słów o modernizmie w Polsce. No bo za główne ośrodki modernizmu tego przedwojennego uznaje się Katowice, Gdynię i Warszawę. I rzeczywiście nie ma z tym co polemizować. Dla mnie jednak nie można pomijać tutaj także Łodzi (i Krakowa), która posiada tak piękne realizacje wnętrz, jak to ze zdjęcia. Tylko czerń, biel i wybijająca się z tego kolorystycznego marazmu drewniana poręcz wodząca  wzrok obserwatora po sam parter.

PS. Może chcesz, by Klatkowiec poopowiadał w Twoim mieście o najpiękniejszych kamienicach w Polsce? Jeżeli tak, to nie krępuj się - napisz!

Łódź. Modernizm. Klatka schodowa.

Ziębice (niem. Münsterberg). Jak pierwszy raz zagościłem w Ziębicach, to widziałem ten witraż z ulicy. Dopiero przy drugiej wizycie udało się go sfotografować od środka. Oto i on! 

Ziębice. Przedwojenny witraż.

Iłowa (niem. Halbau). Już jakiś czas planowałem odwiedziny w tym miasteczku. Trzeba przyznać, że to ile rzeczy udało się znaleźć tutaj dosłownie przez 1,5 godziny przeszło moje najśmielsze oczekiwania. I będę Was tymi detalami męczyć! Pierwszy z nich, czyli pokrętło do regulacji temperatury znalezione przy jednym z kaloryferów. Niestety nie jest ono kompletne, jednak napisy są tutaj ciągle bardzo dobrze widoczne. Sam kaloryfer pochodzi z pobliskich Żar (niem. Sorau).

Iłowa. Przedwojenny kaloryfer wraz z pokrętłem do regulacji temperatury. Willi Lufft Sorau.

Tarnów. Podczas spaceru po Tarnowie moją uwagę zwrócił napis na jednej z kamienic. Jak brzmi - sami widzicie. Nie ukrywam - bardzo mi się podoba użyta tutaj czcionka. Po chwili przyglądania się reklamie - podeszła do mnie pani - po kilku zdaniach okazało się, że właśnie w tej kamienicy nie tylko pracował, ale także mieszkał inż. Edward Okoń. I w tym miejscu czasami żałuję, że będąc w danym mieście mam zaledwie kilka godzin na wykonanie zdjęć i pędzę na złamanie karku. Chciałoby się czasami przystanąć i porozmawiać dłużej z mieszkańcami...i może spisać ich historie. Niestety czasu zawsze jest na takich wyjazdach za mało...

Tarnów.Reklama. Biuro budowlane i architektoniczne inż. arch. Edward Okoń.

Szczecin (niem. Stettin). Jak ten czas leci - już 700 razy mogliście czytać wpisy na łamach Klatkowca. Do mnie ciągle nie dochodzi ta myśl. Jako, że jest to okrągły wpis, to i wybrałem specjalne wnętrze w postaci willi Lentza. Będąc w Szczecinie miałem kilka podejść by wykonać tam fotografie (willa obecnie nie jest użytkowana). Dzięki pomocy mieszkańców Szczecina - w zeszłym roku cel został zrealizowany. Wnętrze to robi ogromne wrażenie - oby w przyszłości utworzono w nim muzeum! I obiecuję - na łamach Klatkowca jeszcze do do detali z tego wnętrza nie raz powrócę.

Szczecin. Wnętrze. Architektura. Willa Lentza.

Szczecin. Wnętrze. Architektura. Willa Lentza.

Warszawa. Dzisiaj chciałbym Wam pokazać kolejną z warszawskich kapliczek. Ja wiem - dla mieszkańców Warszawy - temat oklepany (są ich dziesiątki). Jednak dla Klatkowca stanowią one wyróżnik warszawskich kamienic.

Warszawa. Kamienica. Podwórze z kapliczką.

Szczecinek (niem. Neustettin). Tego typu detali jest coraz mniej. Dają one pewien pogląd na ozdobność klatek schodowych w danym mieście. Najczęściej jednak pozostają jedynie fragmenty bordiury, a o środkowej części witraża można zapomnieć. I takie fragmenty nie robią już oszałamiającego wrażenia, powoli dogorywając. I czekają tak do wymiany okien na "plastiki", no bo najczęściej nie ma dokumentacji szkleń z czasów powstania kamienicy, więc nie ma nawet czego odtwarzać - można jedynie starać się o zachowanie okruchów tego, co pozostało. To właśnie z tego powodu fotografuję nawet takie pozostałości.

Szczecinek. Secesja. Witraż.

Oleśnica (niem. Oels). W każdym z miast jak już bywam - staram się patrzeć także pod nogi. Co jakiś czas w ramach tych poszukiwań natrafiam na stare włazy kanałowe, bądź studzienki. Wybieram najczęściej takie, które świadczą o dawnej historii miast, chociażby z ich poniemieckimi nazwami. Jeden z wielu takich przykładów poniżej. Widnieje tam napis:Hermann Quiel Brunnenbaumeister Oels i/schl.


Bydgoszcz (niem. Bromberg). Nieliczne są już ślady przedwojennej nazwy Bydgoszczy w przestrzeni miejskiej. Czasami jednak udaje się na nie natrafić. Tym razem jest to sygnowany kafel z przedwojennego sklepu mięsnego (obecnie jest to sklep rybny "Złoty Jesiotr" - dobrze, że właściciele sklepu zachowali ten detal). Ledwo widoczny jest już napis importera kafli, który dostarczył do tego wnętrza okładziny: Julius Groch & Co Bromberg. Czy ktoś z czytelników wie coś więcej o tym przedsiębiorstwie? 
P.S. Do tego wnętrza jeszcze na łamach Klatkowca powrócę.

Bydgoszcz. Wnętrze. Przedwojenny sklep. Sygnowany kafel importera: Julius Groch & Co. Bromberg.

Nysa (niem. Neisse). Poszukiwanie takich detali, to trochę jak zabawa w kotka i myszkę. Nie dość, że przedwojennych rolet jest już niewiele, ale praktycznie w każdym mieście kilka się znajdzie, to znalezienie takich z tabliczką producenta jest już niezłym wyczynem pod kątem spostrzegawczości. I często bywa tak, że już się coś widzi, a okazuje się to uchwytem, czy też śladem po samej tabliczce. Tutaj jednak wzrok mnie nie zmylił. Ta oto tabliczka jest do tej pory jedyną taką tabliczką z fabryki żaluzji Grüssner und Co. z Nowej Rudy (niem. Neurode) na jaką natrafiłem.

Nysa. Przedwojenna żaluzja z oryginalną tabliczką. Grüssner und Co. Nowa Ruda.
Wrocław (niem. Breslau). W stolicy Dolnego Śląska najczęściej trafiają się stalowe konstrukcje schodów. Bywają także i żeliwne konstrukcje, choć jest ich znacznie mniej. Jeden z takich przykładów chciałbym Wam dzisiaj pokazać. Szczególnie wartościowym elementem są tutaj tralki o rzadko spotykanym wzorze.

Wrocław. Kamienica. Klatka schodowa. Wnętrze. Żeliwne schody.

Strzelno (niem. Strelno). Lubię takie przygody. Tuż po przyjeździe do Strzelna na rynku  podchodzi do mnie nieznajomy mężczyzna i zaczyna opowiadać mi o historii swojego miasta. Po chwili pyta się, czy widziałem pozostałość starej reklamy na jednym z budynków. Jako, że dosłownie chwilę wcześniej przyjechałem - odpowiadam, że nie. Po takiej odpowiedzi prowadzi mnie w jedną z uliczek i wskazuje taką oto reklamę, gdzie na górze widnieje nazwisko właściciela "L. Lippmann", a poniżej napis "Ziemiopłody". Od Pana dowiaduję się także o żydowskim pochodzeniu niniejszej osoby, czego potwierdzenie można znaleźć także w internecie. W tym miejscu mogę podziękować nieznajomemu Panu za wskazanie tego miejsca.

Strzelno. Przedwojenna reklama na kamienicy. L. Lippmann Ziemiopłody.

Wałcz (niem. Deutsch Krone). Rzadko mi się zdarza fotografować detale na budynkach pocztowych. Generalnie są one bardzo podobne do siebie - najczęściej z czerwonej cegły. Poczta w Wałczu też taka jest, jednak na elewacji posiada piękne kolorowe mozaiki. Jedną z nich, z gołębiem pocztowym, chcę Wam dzisiaj pokazać. Tym wpisem chcę pozdrowić krakowskiego gołębia (zajrzyjcie na jego profil na FB, bo warto!)
Wałcz. Budynek poczty. Detal. Mozaika z gołębiem pocztowym.

Kamienna Góra (niem. Landeshut). Taki to oto witraż, jak ilustracja z bajki.

Kamienna Góra. Witraż z wiewiórką.

Szklarska Poręba (niem. Schreiberhau). Detal niewielki, ale jednak ciekawy. Pochodzi on z ciągle czynnej windy firmy Carl Flohr wyprodukowanej w 1931 roku. Jak widać ów wskaźnik pięter przeszedł nieznaczne spolszczenie w postaci dodania opisów dla piwnicy, parteru (P w opisie jest oryginalne)  i strychu. Do tej windy jeszcze powrócę na łamach Klatkowca.

Szklarska Poręba. Przedwojenna winda firmy Carl Flohr.

Oborniki Wielkopolskie (niem. Obornik). Ten napis brzmiący "węgiel" trzyma się na słowo honoru, choć chyba w sumie na słowo honoru to bardziej trzyma się sam mur, na którym znajduje się napis...
Oborniki Wielkopolskie. Stary napis na murze.

Oborniki Wielkopolskie. Stary napis na murze.


Żary (niem. Sorau). Na taki oto nietypowy w swojej formie witraż natrafiłem podczas pobytu w Żarach. Trudno się takim znaleziskiem w Wami nie podzielić :)

Żary. Wnętrze. Witraż.


Krotoszyn (niem. Krotoschin). W dawnym zaborze pruskim takich rzeczy prawie się nie spotyka (o wiele częściej występują one w dawnej Galicji). Tak oto wygląda jeden z najciekawszych przykładów metaloplastyki jakie Klatkowiec widział do tej pory.

Krotoszyn. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Metalowa balustrada.

Krotoszyn. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Metalowa balustrada.

Poznań (niem. Posen). Jeżeli można mówić o detalach, które w ostatnim czasie spowodowały moje największe zdziwienie i zdumienie, to właśnie przed Wami jeden z nich. Jest to przykład snycerki stanowiący osłonę do grzejnika mieszczący się w jednej z poznańskich willi. Niebywałe, zdumiewające, ujmujące!

Poznań. Snycerka.

Przemyśl. Oto przed Wami królowa przemyskich posadzek. Tylko jak do tego ma się myśl, że można tą królową legalnie zadeptać ;)

Przemyśl. Kamienica. Klatka schodowa. Posadzka.

Opole (niem. Oppeln). Gdy kwiaty na suficie rosną, to jakoś tak milej się robi. Piękny ten secesyjny sufit!

Opole. Kamienica. Secesja. Stiuki.

Zabrze (niem. Hindenburg). Kolejny wyjazd do Zabrza się zakończył. Tak pomyślałem - i już  pędziłem na banę do Chorzowa. No ale u mnie słowo "pęd" miewa różne oblicza. Najczęściej bywa z tym tak, że głowa myśli - idź, bo nie zdążysz - a reszta ciała wykonuje inne ruchy (a jeszcze tu zajrzę, a jeszcze i tu). Przez to wszystko mogę Wam pokazać coś ciekawego, czyli przedwojenną windę. Fragmenty kabiny nadal spoczywają na parterze. Sama konstrukcja windy jest jednak bardziej unikalna niż się wydaje na pierwszy rzut oka - winda jest konstrukcją przelotową - i to w kształcie litery "L". Mówiąc krótko - wchodzimy do windy na parterze na wprost, a wychodzimy po jej lewej stronie. Ja znam w Polsce jedynie ok. 3 takich przedwojenny urządzeń. PS. na banę wpadłem na peron równo z jej odjazdem.

Zabrze. Kamienica. Klatka schodowa. Przedwojenna winda.

Zabrze. Kamienica. Klatka schodowa. Przedwojenna winda.
Legnica (niem. Liegnitz). To był bardzo mroźny dzień (w sumie zbliżony pogodowo do dzisiejszego dnia, tylko o wiele bardziej pochmurny). Pomimo tego postanowiłem jednak pojechać i poszperać we wnętrzach legnickich kamienic (tak, tak - a dzisiaj poddałem się pogodzie i siedzę w domu, zamiast chodzić po kamienicach). Trzeba przyznać, że był to bardzo owocny dzień w znaleziska dzień! Oto przed Wami jedno ze znalezisk:

Legnica. Kamienica. Klatka schodowa. Malowany sufit.

Legnica. Kamienica. Klatka schodowa. Malowany sufit.

.
Warszawa. Gdy na dworze temperatura osiąga -10°C, to taki piękny kominek jest jak zbawienie. Swoją drogą - popatrzcie sobie na ten kominek i pomyślcie, jakie bogactwo musiało tkwić w warszawskich mieszkaniach przez II wojną...(dodam tylko, że jest to zwykłe mieszkanie w kamienicy).

Warszawa. Kamienica. Mieszkanie. Przedwojenny kominek.



Kraków. Rzadko się trafia na szkło trawione w kamienicach. W tym przypadku zachowała się zaledwie górna część okna stanowiąca jedynie jego 1/3 część, ale i tak ten kawałek zachwyca swoim pięknem (przynajmniej mnie).

Kraków. Kamienica. Wnętrze. Klatka schodowa. Szkło trawione.

Gostyń (niem. Gostyn). Obiecywałem, że do wnętrza sądu rejonowego jeszcze na łamach Klatkowca powrócimy i słowa dotrzymuję (pierwszy wpis znajdziecie tutaj). Warto detale tam tkwiące pokazywać, bo są piękne, a w tego typu budynkach rzadko się bywa (można by rzec - na szczęście). Taką malaturę można znaleźć na głównej sali rozpraw. 

Gostyń. Sąd rejonowy. Wnętrze. Sala rozpraw.

Gostyń. Sąd rejonowy. Wnętrze. Sala rozpraw.

Gostyń. Sąd rejonowy. Wnętrze. Sala rozpraw.

Zduńska Wola. Jest to pierwszy wpis z tego miasta. Na początek wybrałem jedyny odnaleziony w tym mieście przedwojenny zdrój/studzienkę. O innym takim detalu wspominałem we wpisie z Kielc.

Zduńska Wola. Kamienica. Podwórko. Studzienka / zdrój.

Zduńska Wola. Kamienica. Podwórko. Studzienka / zdrój.



Jastrowie (niem. Jastrow). Posadzka w 3D. Dziwnie się po takim czymś chodzi ;)

Jastrowie. Kamienica. Klatka schodowa. Posadzka.

Słupsk (niem. Stolp). Drewniany, kasetonowy sufit z secesyjną malaturą jest sporą rzadkością. A jeszcze z tak bogatą ornamentyką jest jeszcze większym unikatem.Podziwiajcie!

Słupsk. Wnętrze. Sufit. Secesja.

Wschowa (niem. Fraustadt). Przeszedłem obok tych kafli i ich nie przyuważyłem. Dopiero jak się wracałem, kierując się do wyjścia, patrzę pod nogi i widzę jakiś napis. Napis brzmi: "Carl Francisci". Na dole widoczne jest miejsce wytworzenia kafli tj. Świdnica (niem. Schweidnitz). Okazuje się po chwili poszukiwania, że niniejszy Pan był właścicielem fabryki wyrobów magnezytowych i pieców kaflowych.

Wschowa. Brama. Posadzka. Calr Francisci Schweidnitz.


Kraków. Uznajmy, że jest zima, więc jak jest zima, to zimno być musi. Chyba, że ma się piec kaflowy. Wtedy to od samego patrzenia robi się cieplej ;) Oto przed wami ozdobna korona pieca kaflowego z puttem na górze.

Kraków. Wnętrze. Kamienica. Piec kaflowy.

Wrocław (niem. Breslau). Bo najlepsze kasztany we Wrocławiu rosną...na klatkach schodowych. 

Wrocław. Kamienica. Klatka schodowa. Secesja. Przedwojenne kafle z kasztanami.

Warszawa. O tym, że nadal w Warszawie są czynne przedwojenne windy za wiele się nie wspomina. Ich stan zachowania bywa bardzo różny, ale czasami natrafia się w nich na takie perełki, jak chociażby oryginalna konsola do wyboru pięter. Wzór ten jest dosyć pospolity, jednak uwagę zwraca fakt, że samą windą można zjechać także do przyziemia - wystarczy użyć przycisku opisanego jako "Suteryna". I to jest już unikat!
Warszawa. Przedwojenna winda.