Pszczyna: starych reklam czar

Skomentuj wpis
Pszczyna (niem. Pless). Historia tego wypadu zaczęła się w Bielsku-Białej. Jak to zazwyczaj bywa - wstałem bardzo wcześnie, jednak zbliżające się chmury mówiły jedno - będzie deszcz. Tak - niestety tak się stało. Lało całe przedpołudnie, więc tkwiłem w hotelu (bo co było robić). W końcu - po godzinie 10-tej - decyzja podjęta - jadę. Deszcz jednak padał tak do 12-tej. Niemniej jednak - wystarczyło czasu i sił na krótki spacer po Pszczynie (głównym celem wyjazdu było jednak zwiedzanie zamku). Odkrywanie przeszłości - takie rzeczy bardzo lubię. Jak w jakimś z miast uda mi się natrafić na stare reklamy - malowane na murach - zawsze je z chęcią fotografuję. Najczęściej są one w stanie dosyć słabym - częstokroć uniemożliwiającym ich odczytanie. Wiele z nich jest zwyczajnych i pospolitych - sklepów, fryzjerów itp. Rzadziej jednak można spotkać takie perełki jak w tym przypadku. Napis brzmi: "R. Tschentscher. Mistrz siodlarski. Warsztat tapicerski". Zawód prawie na wymarciu.


0 komentarze: