Chojnów (niem. Haynau). Historia tej wycieczki zaczyna się w Wielkopolsce, tuż koło 4 godziny nad ranem. Dzień wcześniej zamówiłem taksówkę, ponieważ nie miałem innej szansy dotarcia na pociąg do Wrocławia. Wychodzę, ciemno wszędzie, kropi deszcz. Umówiona godzina przyjazdu taksówki mija, ale na horyzoncie jej nie widać. Zatem podążam do głównej drogi w rejon stacji kolejowej. W tym momencie otrzymuję telefon - słychać w słuchawce: "taksówka czeka - gdzie Pan jest?". Mówię, że oczekuję w umówionym miejscu. Po chwili się okazało po kolejnych 2 telefonach, że taksówkarz pojechał w rejon stacji kolejowej, tylko do innej miejscowości, bo nie sprawdził dokładnie adresu. By nadrobić czas - taksówkarz łamiąc co najmniej kilka przepisów dowiózł mnie na czas na stację - ufff. Podjeżdża pociąg. Wagony opisane jako České Dráhy (a niby to zwykła TeeLKa). Ważne, że pociąg przybywa do Wrocławia na czas. Kolejna część podróży odbywała się składem opisanym jako Deutsche Bahn. Niby człowiek porusza się po Polsce, a tu takie niespodzianki. Tego dnia odwiedziłem 2 miasta - Bolesławiec i w drugiej części dnia - Chojnów. Miasto interesujące chociażby na bardzo dużą liczbę willi. Tutaj jednak na zdjęciu pokazuję Wam przykład secesji z mniejszych miast - niczym nie odbiegającej od tej znanej z wielkich miast - tych powyżej 100 tys. mieszkańców.

Chojnów. Secesja. Kamienica. Detale architektoniczne.

Gdańsk (niem. Danzig). Takich detali nie widuje się codziennie. Rzekłbym, że ta balustrada jest unikalna. Snycerka na najwyższym poziomie z zachwycającymi oko motywami florystycznymi.

Gdańsk. Kamienica. Klatka schodowa. Drewniana balustrada z motywami florystycznymi.