Głubczyce (niem. Leobschütz). Ten witraż idealnie pasuje do moich ostatnich przemyśleń związanych z Klatkowcem - przemyśleń związanych z faktem spędzania czasami i 10 godzin w pociągach, czy autobusach. A wszystko to w imię odkrywania nowych lądów?! Ten witraż jest z dedykacją właśnie dla odkrywców nowych nieznanych lądów. Te nieodkryte lądy nie muszą być wcale daleko od nas. Wręcz przeciwnie - mogą być bardzo blisko nas - tylko trzeba je odkryć. Ciągle jednak zastanawiam się - w imię czego robi się to wszystko... odpowiedzi jest kilka....każdy ma ją inną.

Głubczyce. Przedwojenny witraż.

Włocławek. Moją uwagę podczas spaceru zwróciła stara, przedwojenna, metalowa brama wjazdowa. Była na tyle wystawna, że zacząłem się jej uważniej przyglądać, aż tu nagle w jej dolnej partii przyuważyłem tabliczkę producenta, gdzie widnieje napis: Luchtenstein Włocławek. Wyjątkowy to detal.

Włocławek. Kamienica. Brama wjazdowa. Luchtenstein Włocławek.

Włocławek. Kamienica. Brama wjazdowa. Luchtenstein Włocławek.

Żagań (niem. Sagan). Byłem tutaj już 2 razy i jakoś tak zawsze przy okazji czegoś innego.  Za pierwszym razem miasto przywitało mnie deszczem i problemami ze wskazaniem przez mieszkańców dojścia na dworzec (czułem się, jakbym mówił do mieszkańców w jakimś innym języku). Próbowałem także zwiedzić pewne miejsce figurujące jako dostępne dla turystów - ale pani powiedziała, że ma coś innego teraz na głowie - i mnie zbyła. Za drugim razem ponownie problemem było dotarcie na dworzec - tym razem miejscowy taksówkarz mnie oszukał i skasował jakąś bajońską sumę za przejazd 1,5 km. Tak to miasto jakoś tkwi w mojej pamięci...to jakby zupełnie inny świat w porównaniu np. pobliskich do Żar, które bardzo polubiłem. Jednak nie znaczy to, że kilku rzeczy z Żagania Wam nie pokażę ;) Na początek piękne secesyjne zdobienia jednego z sufitów wychodzące spod kilku warstw farby.

Żagań. Secesja. Kamienica. Klatka schodowa. Malowidło.